︎BIO:
Mam 20 lat, studiuję na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.

︎WYPOWIEDŹ ARTYSTY:
Moje prace artystyczne skupia się na ludziach i ich życiu.

︎KONCEPCJE PREZENTOWANYCH PRAC:
Isolate with me
Mój cykl fotografii jest próbą refleksji, zastanowienia się nad potrzebą bliskości, bliskości, która została nam odebrana w marcu 2020 roku, w związku z wprowadzeniem rygorów sanitarnych z powodu pandemii Covid-19.  

Te migawkowe ujęcia powstawały w trakcie wielu lockdown’owych spotkań z bliskimi mi osobami i są moją prywatną opowieścią o różnych strategiach przetrwania młodych ludzi w okresie izolacji. W naszym byciu razem najważniejsza była zabawa i próba odwrócenia uwagi od zalewu newsów, które nieustająco przez tygodnie i miesiące pogłębiały nasze zwątpienie w powrót do normalności. Każdego dnia budziliśmy się pełni niepokoju. Wielu z nas nigdy wcześniej nie doświadczyło takiej apatii jak w ostatnim roku, nigdy wcześniej nasze samopoczucie tak bardzo nie zależało od obecności innych. Poszukiwanie wsparcia we wzajemnych relacjach i docenianie drobnych rzeczy, na które wcześniej nie zwracaliśmy uwagi, pozwoliły nam przetrwać próbę, jaką okazała się pandemia.  

W mojej historii przestrzeń prywatna stała się przestrzenią wspólną. Lockdown zaburzył porządek naszej codzienności, a my w desperackim krzyku o pomoc, czując potrzebę bliskości, próbowaliśmy zaadaptować się do nowej rzeczywistości. Impulsywne poszukiwanie siebie nawzajem stało się odpowiedzią na wszechobecną izolację i samotność.

Jeżeli wcześniej okazywanie prawdziwych emocji czy przyznawanie się do słabości nie przychodziło nam łatwo, to wtedy niektórzy z nas mieli sposobność – niejako przymusową –by „obnażyć” się przed ludźmi współdzielącymi z nami czas lockdownu. Ta sytuacja sprawiła, że wiele osób miało po raz pierwszy okazję dostrzec prawdziwe oblicze problemów, z jakimi borykają się nasi bliscy.  

W pierwszych miesiącach pandemii myśleliśmy tylko o zaspokojeniu naszych podstawowych potrzeb. Jednak szybko okazało się, że brakuje nam czegoś więcej – pojawiła się ogromna pustka i tęsknota, dlatego dotyk i rozmowa w tym czasie ratowały nam życie. Potrzeba wspólnoty stała się silniejsza niż wyszczotkowane zęby. Nie było już po co zakładać maski, w końcu niby przed kim mielibyśmy coś udawać.

Pandemia wydaje się doświadczeniem pokoleniowym, wspólnym, ale czy rzeczywiście nas połączyła? Dzisiaj już wiem, że chociaż próbowaliśmy się do siebie zbliżyć, izolacja stała się ogromną przeszkodą, oddzielając nas od siebie fizycznie i psychicznie. Mimo że byliśmy w tym samym miejscu i czasie, często w tym samym mieszkaniu, zmagaliśmy się z nią oddzielnie, każdy indywidualnie musiał skonfrontować się z własnymi lękami i oczekiwaniami. Najtrudniej było sprostać nie czyimś, lecz własnym oczekiwaniom wobec siebie.

︎BIOGRAPHICAL NOTE:
I am 20 years old, I study at the Academy of Fine Arts in Krakow.

︎ARTISTIC STATEMENT:
My artwork focuses on people and their lives.

︎CONCEPTS OF THE PRESENTED WORKS:

Isolate with me
My series of photographs is an attempt to reflect, to cogitate about the need for closeness, which was taken away from us in March 2020, due to the introduction of sanitary rigors resulting from the Covid-19 pandemic.

These snapshots were created during many lockdown meetings with people close to me and they constitute my private story about various strategies of survival used by young people in the period of isolation. The most important thing in our being together was having fun and attempting to divert ourselves from the flood of news that for weeks and months continued to deepen our doubts about returning to normalcy. Every day we woke up full of anxiety. Many of us had never experienced such apathy as in the last year, and never before had our well-being depended so much on the presence of others. By seeking support in our mutual relationships and by appreciating the little things we hadn't previously paid attention to, we were able to survive the test of the pandemic.  

In my story, private space became a common space. Lockdown disturbed the order of our everyday life, and in a desperate cry for help, feeling the need for closeness, we tried to adapt to the new reality. The impulsive search for each other became the answer to the omnipresent isolation and loneliness.

If earlier it had been not easy for us to show real emotions or admit our weaknesses, then at that time some of us had the opportunity  – as if compulsorily  – to "expose" ourselves to people who shared the lockdown period. This situation meant that many people for the first time had the opportunity to see the true face of the problems faced by people close to us.  

In the first months of the pandemic, we only thought about meeting our basic needs. However, it quickly turned out that we lacked something more  – a huge emptiness and longing appeared, which is why touch and conversations were saving our lives at that time. The need for community has become stronger than having brushed teeth. There was no need to put on a mask anymore, after all, to whom we should pretend something.

The pandemic seems to be a common, generational experience, but has it really brought us together? Today I know that although we tried to get closer, isolation became a huge obstacle, separating us physically and mentally. Although we were in the same place and time, often in the same flat, we struggled with it separately, everyone had to face their own fears and expectations. The hardest thing was to meet not someone's, but my own expectations of myself.




2022 GALERIA ASP.KRK ︎piotreksrebro.com